czwartek, 31 lipca 2014

Nadzieja umiera ostatnia. 10

Część 10.

Dziewczyna położyła mnie na fioletowym kocyku. Tuż obok, na zielonej poduszce siedział ten Jamnik. Magda wyszła z klatki i zamknęła za sobą drzwi. Zostawiła nas samych. Odwróciłam spojrzenie ku podpalanemu (Czarny z rudym) jamnikowi.
-Cześć. - powiedział jamnik.
-Cześć.. - odparłam od niechcenia - Jak się nazywasz?
-Mam na imię Płomień, ale mów mi Płomyk. A ty?
-Ja jestem Ice'ed'souls. Ale zwracaj się do mnie Ice.
-Trafili z tym imieniem. Urocza, ale w głębi duszy samotna, oddzielona wielkim, mroźnym murem od rzeczywistości.
-Skąd to wiesz? - zdziwiłam się - Przecież my się nawet nie znamy..
-Skoro się nie znamy to może się poznajmy? - zaproponował.
-Chciałabym znać twoją historię.
-Naprawdę? Jest długa i nie brak w niej monotonności.
-Tak. Proszę.
-A opowiesz mi później swoją?
-No dobrze. - Płomyk wyglądał w sumie na starego. Ale z chęcią poznam jego historię.
-Miałem dokładnie 6-cioro rodzeństwa. Właściciele źle nas traktowali. Mieszkaliśmy w brudnej, pustej i zagrzybionej piwnicy. Nie mogliśmy szczekać. Za szczekanie najczęściej ta kobieta Brała nas na smycz i przywiązywała do takiej rury w piwnicy. Nie dawała nam jeść. Za kolejne szczeknięcia ściskała obrożę. Nie obchodziło ją, że to nas dusi. Siedzieliśmy cicho. Kobieta ta Nas głodziła. Nasza matka zmarła, bo zjadła trutkę dla szczurów. W końcu jeden z Nas zauważył otwarte okno. Wspięliśmy się na dość wysoki, niebieski rower i wyskoczyliśmy. Później zaczęliśmy się rozchodzić, każdy w swoją stronę. Niestety nasza właścicielka wybiegła w porę, aby złapać mojego brata. Usłyszałem tylko "Uciekaj! Uciekaj Płomień!". Zrobiłem to, co kazał mi mój brat. Trafiłem do domu starszego pana. Dobrze nam się żyło. Ten pan dobrze mnie traktował. Niestety, zachorował na raka i zmarł. Jego żona mnie nie chciała, więc zostawiła mnie w schronisku. Jestem tu od roku.
-Dużo przeżyłeś. - łza zakręciła mi się w oku.
-No, a teraz czekam na twoją historię.
-W skrócie. Miałam trójkę rodzeństwa plus starszą siostrę.Wzięła mnie jakaś kobieta. Uciekłam. Spotkałam dwa koty. Paszteta i Kalafiora. Oni mnie tu zaprowadzili. I jestem.
-Znam Paszteta i Kalafiora. Oni wszystkie psy odprowadzają tu, do schroniska. - jamnik się roześmiał - Ktoś cię wkrótce adoptuje. - powiedział z powagą.
Ale w głębi duszy wiedziałam, że chcę zostać tu z Płomieniem. Później pies snuł wiele opowieści z jego młodości i nie tylko. Miło się tego słuchało.

___________
Następna część wieczorem ;3
Idę dzisiaj do kuzynki, stąd to opóźnienie. Przepraszam.

Nadzieja umiera ostatnia. 9

Część 9.

Jasnowłosa kobieta podała mnie tej całej Weronice. Niosły mnie w kierunku ogromnego budynku.
-Cześć Dorota! Mamy nowego psa.
-Zrobiłyście już jej profil? - brunetka o kręconych włosach wydawała się niespokojna.
-Nie. Magda, przynieś mi tu teczkę.
-Zaraz będę. - Powiedziała jasnowłosa kobieta imieniem Magda.
Po chwili wpadła cała zdyszana do gabinetu. Dała Weronice teczkę.
-Imię. Ice'ed'souls. Rasa.. - spojrzała na Dorotę - Border Collie?
-Tak. - uśmiechnęła się do Weroniki.
-Maść.  Black Tricoulor. Wiek po przybyciu..
-Około 3-4 miesiące.
-Dobrze. Do jakiej kategorii?
-Cała się trzęsie. Daj ją do kategorii "Średnie". Musiała dużo przejść z człowiekiem.
Zastanawiałam się, o czym one mówią. Byłam też głodna i chciało mi się pić.
-Nic jej nie jest. - powiedziała.
-O nie.. - westchnęła zaniepokojona Weronika.
-Co? - spytała Magda i Dorota jednocześnie.
-Nie mamy wolnych miejsc w klatkach!
-No to co zrobimy?
-Możemy ją dać do klatki Płomyka. To przecież rozważny pies.
-No dobrze. Zanieś ją tam i obserwuj. - Dorota wydawała się niepewna.
-Chodź malutka! Poznasz Płomienia. - Magda powiedziała do mnie.
Kiedy tak mnie niosła na rękach byłam otoczona klatkami. Niektóre psy leżały i się bały. Inne skakały na kraty próbując pogryźć Magdę.
-To tu! - powiedziała.

W tym momencie czułam się zmieszana. Miałam mieszkać w jednej klatce z.. Jamnikiem!

_________
Och, tak dużo dialogów napisałam :P
Jak ludzie rozmawiają to jest dużo dialogów. xD

Mam do Was kilka pytań :)

No więc dzisiaj takie odstępstwo.
Mam do Was - czytelników - kilka pytań.

Co mogę poprawić w moim sposobie pisania?
Co mogę poprawić w wyglądzie bloga?
Co mam opisywać bardziej szczegółowo?
Która z postaci Wam się podoba najbardziej? ;P
(A postaci będzie więcej!)
Co ile i w jakich ilościach chcecie, bym dodawała nowe części?

I najważniejsze:
Czy podoba Wam się blog?


Dziękuję, że czytacie mojego bloga!
Victorie :)

Nadzieja umiera ostatnia. 8

Część 8.

Szliśmy wokół wysokiego, pomalowanego na biało muru. Biały kocur szedł na równi ze mną, a Pasztet prowadził. Kalafior wyglądał na zmartwionego.
-Co się stało? - zapytałam kocura.
-Nic.. - powiedział nadal przygnębiony kot - A co się miało stać?
-Wyglądasz na przygnębionego. - popatrzyłam z troską na kota.
-On taki jest! - usłyszałam wołanie Paszteta gdzieś z przodu - Ja się już przyzwyczaiłam.
Ale ja wiedziałam, że Kalafior jest inny. Przecież jak się spotkaliśmy, to sprawiał wrażenie szczęśliwego. Doszliśmy do jakiejś furtki. Była wysoka, pomalowana na czarno z wystającymi szpicami. Obok furtki znajdował się mały pomalowany na biało budynek w którym siedzieli ludzie.
-Ice. Poczekasz tu chwilę? Musimy iść coś załatwić. - Powiedział Kalafior. - Zaraz przyjdziemy.
-Dobrze. - to miejsce wzbudzało we mnie niepokój - Tylko się pośpieszcie!
Koty pobiegły. Wydawało się, jakby uciekały.. Ale ja im wierzyłam. Zza furtki słyszałam przeraźliwie głośne szczekanie. Psy wydawały się mówić "Zabierzcie mnie stąd! Ja nie chcę tu być!". Nie chciałam tu być, ale koty już zniknęły gdzieś za żywopłotem. Nie chciałam się zgubić. Wtem z małego budynku wyszła jasnowłosa dziewczyna o niebieskich oczach z przyjaznym uśmiechem. Zanim zdążyłam się zorientować, co się stało dziewczyna niosła mnie już na rękach. Skomliłam, szczekałam i wyrywałam się. Wtem przed bramą pojawiły się koty.
-Przepraszam Ice. Musieliśmy tak postąpić. - powiedział Kalafior, a ja zrozumiałam. Koty mnie tu zostawiły specjalnie...
Kobieta zaniosła mnie do tego malutkiego budynku w którym przy starym biurku siedziała inna kobieta. Była szatynką. Miała brązowe oczy. Zaczęłam się zastanawiać co teraz ze mną będzie. Ale z zadumy wyrwał mnie głos jasnowłosej kobiety.
-Weronika! Mamy nowego psa.
-Skąd ty ją wytrzasnęłaś? - spytała zdziwiona szatynka. - O! Ma obrożę! Sprawdź.
-Hm.. - zamyśliła się kobieta ściągając z mojej szyi obrożę - Ma na imię Ice'ed'souls. Nie ma nic o właścicielu. - zadrżałam kiedy kobieta powiedziała "właściciel". Nie chcę wracać do Zuzi i jej rodziców!
-To będzie musiała zostać u nas. - spojrzała na mnie ciepło - dużo przeżyłaś, co mała? Jest cała podrapana. Mogła spać pod krzakami.. Zanieśmy ją do Doroty. - spojrzałam na nią zmieszana - To weterynarz. Nie martw się. Ktoś cię wkrótce zaadoptuje.

____________
Zgodnie z propozycjami MissDaisyBlack. Myślę, że ta część choć trochę jest lepsza ;)
Następna część jeszcze dzisiaj.

środa, 30 lipca 2014

Nadzieja umiera ostatnia. 7

Część 7.

-Tak, to tu.
Pobiegłam tam. Czekałam, aż koty dotruchtają. Roześmiałam się, kiedy Pasztet wystawił język dysząc.
-Zostaniemy tu na jedną noc. - podsumował Kalafior.
-Cooo? Dlaczego? - zasmuciłam się. Kryjówka była na skraju polanki, na której był strumyk. Było tam pięknie.
-Idziemy dalej. Jutro. Że przerwaliśmy wędrówkę, to jakiś cud. Idź jeść, pościelę Ci mchem i liśćmi.
Poszłam jeść. Byłam bardzo głodna.. A jagody były przepyszne! Po jedzeniu poszłam pod krzak, gdzie miałam posłanie.
-Dobranoc! - powiedział Kalafior.
-Dobranoc! - również powiedziałam do Kalafiora i Paszteta.
-Mhm. - Odparł Pasztet.
On taki jest.. Śniło mi się wtedy, że spotkałam całą moją rodzinę. Najbardziej tęsknię za Magmą.. Ale teraz mam Kalafiora i narzekającego Paszteta. Obudził mnie o 7.00 Pasztet.
-Ice, idziemy.
-Juuż? - zaskomlałam.
-Tak, juuż. -  papugował mnie - jeszcze trzeba zjeść śniadanie.
Na słowo śniadanie wystrzeliłam jak rakieta i zaczęłam zżerać maliny.
-A.. Gdzie idziemy?
-Tajemnica. Do końca drogi zostało pół godzinki.
Szliśmy przez park, a ludzie na nas patrzeli i wskazywali palcami, więc przyśpieszyliśmy.
Doszliśmy do jakiegoś budynku. Pachniał sterylnie. Ciekawe, co to za miejsce..

Nadzieja umiera ostatnia. 6

Część 6.

Kalafior i Pasztet powiedzieli mi, że będę wolna. Nie mogli mnie okłamać.. Prawda? Szliśmy obok wielkiego pastwiska na którym pasły się dwa konie. Konie - gdy nas zobaczyły - podbiegły do nas. Wystraszyłam się.. Przecież to takie gigantyczne zwierzęta! Cofnęłam się o kilka kroków, kiedy Pasztet się roześmiał.
-A ja myślałem, że to koty są strachliwe. Ha, ha. - powiedział Pasztet.
-Daj jej spokój. - bronił mnie Kalafior - Ice jeszcze nigdy nie widziała koni.
-Dobrze.. - Nadąsał się Pasztet.
-Czy to border collie? - Zapytał jeden z koni.
-Tak, jestem rasy border collie.. - powiedziałam - I mam na imię Ice'ed'souls.
-Ładnie. A możemy do ciebie mówić po prostu Ice? - spytał koń.
-No.. Tak. - odparłam.
-Ja mam na imię Shadow, a to moja córka, Sophie. Jesteśmy rasy pełnej krwi angielskiej.
Posłałam Sophie psi uśmiech.
-Dokąd zmierzacie? - Odezwała się wreszcie Sophie.
-My jak zwykle. Żyjemy włóczęgostwem. - odparł Kalafior - A Ice spotkaliśmy przypadkiem. Idzie z nami. - dokończył i posłał oczko do konia.
-Dobrze, to idziemy dalej. - Pasztet się niecierpliwił.
-Chodź, Ice.
-Już idę, Kalafior. - pożegnałam się z koniem i pobiegłam za nimi.
Odwróciłam się jeszcze na chwilkę i szczeknęłam cicho do Shadow i Sophie. Oni cichutko parsknęli na pożegnanie.
Mijały godziny a ja byłam głodna.
-Kalafior.. - zaczęłam - Jestem głodna i łapy mnie bolą.
-Dobrze. Jeszcze kawałek, mamy tam krzaki w których się chowamy. Tam koło krzaków rosną owoce leśne.
-A daleko jeszcze?
-Może około 10 minut.
-O! Widzę, tam w oddali krzaki. Czy to tu?

_________
Dodałam reklamę bloga na bajareczkablog.blogspot.com
Bajareczka też będzie miała u nas reklamę! :3

Nadzieja umiera ostatnia. 5

Część 5.

Po kilku wyjaśnieniach Kalafior zrozumiał co się stało.
-Więc co ty chcesz zdziałać? - Zapytał mnie.
-Chcę być wolna, tak jak wy.
-Ale ty nie możesz.
-Dlaczego?
-Bo jesteś psem. Ice, psy mają towarzyszyć ludziom, a nie bać się ich.
-To co mam zrobić?
-Nie wiem. Pasztet! Chodź tu.
-Czego?
-Ice chce być wolna, jak my.
-Że kto?
-Ice.
-W sensie ona?
-No.. tak. Masz pomysł?
-Wyślijmy ją do schroniska. Psy są dla ludzi.
-Ekchem, przepraszam.. - powiedziałam - Koty też są dla ludzi. Sąsiadka Pani Kasi miała kota, podobnego do ciebie, Pasztet.
-Nie żartuj sobie ze mnie, - odparł oburzony Pasztet - koty są, by żyć na wolności.
-Może i tak, ale ja widziałam wiele razy kota na smyczy.
-To biedak z niego. - powiedział sarkastycznie kot.
Kiedy ja i Pasztet się kłóciliśmy, Kalafior rozmyślał, co by tu ze mną zrobić.
-Czekaj Ice. To ty nie chcesz wrócić do domu?
-Chcę. Ale dom jest ponad 1 godzinę stąd samochodem.
-To może w schronisku cię znajdą?
-Proszę cię, Kalafior, ty sobie chyba żarty stroisz. Nie chcę!
-No dobrze - powiedział a następnie dodał szeptem, tak, że ja nie słyszałam - ale jeszcze tam trafisz.

____________
Uff, było pisania xD
Podoba się?

Nadzieja umiera ostatnia. 4

Część 4.

Byłam już w nowym domu. Bałam się wszystkiego. Ci ludzie byli straszni, okropni! Może powinnam udawać, że jestem chora? Nie. Bo oni mnie wtedy zbiją. O, idzie ta dziewczynka, ciekawe, czego chce..
-Ice! Idziemy na spacer, do lasu! - wrzeszczała jak wariatka. - Iceeeee, wstawaj!!!
Wstałam. To był szalony pomysł. Nie miałam czipa ani nie byłam szczepiona. Mogę się przecież pochorować! Dziewczyna zacisnęła mi mocno na szyi obrożę, i zapięła smycz.
-Mamoooo! - krzyknęła - Idę z Lodówką na spacer!
-Dobrze! To idź!
Tak, ta dziewczyna nazywa mnie lodówka. Chyba niezbyt znała angielski.. Szliśmy przez pola, aż doszliśmy do lasu. Chwile ze mną pobiegała, ale się zmęczyła.
-Ice, puszczę cię ze smyczy.
I.. Mnie puściła. Szybko się ogarnęłam i zaczęłam biec ile sił w nogach. To dziecko nie ma ze mną szans! Słyszałam jeszcze długo wołanie za sobą.
-Ice! Ice! Chodź tu, piesku! - Dziewczynka chyba płakała.. Ale nie mogłam teraz odpuścić. Przebiegłam cały las, aż trafiłam gdzieś na polankę. Zauważyłam dwa koty.
-Kim wy jesteście?!
-Ja jestem pasztet a to kalafior.
-Ha, ha. Bardzo śmieszne. - skomentowałam.
-Ale my mamy tak na imię. Ja jestem kalafior. - powiedział do mnie biały kot. - A ty?
-Mam na imię Ice.
-Ładnie.
-Dziękuję.
-Jak tu trafiłaś?

Nadzieja umiera ostatnia. 3

Część 3.

-Jak Ci się podoba? - zapytali swoją córkę.
-Jest wspaniała.. - odparła dziewczyna - Możemy ją wziąć?
-Oczywiście. - powiedziała matka do dziewczyny. - Ile do zapłaty?
-1600 złotych.
-Możemy teraz już zapłacić?
-Jasne.
-Proszę. - powiedziała kobieta do pani Kasi - A, możemy zobaczyć matkę szczeniąt?
-Oczywiście, zaprowadzę państwa.
Odwróciłam się, pani Kasia odstawiła mnie na ziemię.
-Zuziu, chodź - zawołała matka do dziewczyny.
Dziewczyna poszła za mamą, a ja z ciekawością ją obwąchiwałam.
-Jaka piękna.. - szepnęła dziewczynka - Można pogłaskać?
-Summy jest dobrym psem. Możesz ją pogłaskać.
Pani Kasia poszła po schodach i wróciła z moim rodowodem, metryczką itd. Zuzia zachichotała, kiedy Black polizał ją po palcach.
-Możemy już ją zabrać? - zapytała dziewczynka. - Dzisiaj?
-Tak. - odparła kobieta.
-Musimy iść, Zuziu..
-Idę.
-Do widzenia pani Katarzyno!
-Nie zapomnijcie jej zaszczepić! - zawołała za nami pani Kasia.
Dziewczynka niosła mnie na rękach. Przytulała i głaskała. Może nie będzie aż tak źle?

Nadzieja umiera ostatnia. 2

Część 2.

-Ice.. Ciężko mi o tym mówić.
-Powiedz! - zażądałam. -Chcę wiedzieć!
-Traficie do nowych domów. - odparła niepewnie Maggie.
Kiedy wreszcie do mnie dotarło o czym moja siostra mówiła, byłam przygnębiona.
-Wszyscy? - Zapytałam drżącym głosem. -Kiedy? Dlaczego chcą nas rozdzielić?!
-Wszyscy.. To już za tydzień. Ogłoszenia wystawione, a ludzie mają zacząć przychodzić oglądać i wybierać już jutro.
Wybiegłam do ogrodu. Słyszałam jak Air warczy, bo Black zabierał jej zabawkę, a Water śpi koło szopy. Pani Kasia weszła z powrotem  do domu. Dochodziła 16.00. My już zjedliśmy obiad 2 godziny temu (Już dostajemy suchą karmę, ale możemy jeszcze pić mleko). Postanowiłam urządzić sobie drzemkę. Obudziłam się przed 19.00. Zjadłam kolację i poszłam do koszyka, gdzie mama i Water już spały, a Black i Air jeszcze goniły za piłką. Położyłam się w koszyku. Może zasnę..

Rano.
Obudziłam się. Pani Kasia podeszła do mnie i wzięła mnie na ręce. Zdziwiłam się.
-Co się dzieje?! - wrzasnęłam lamentując do mamy. Ona jeszcze spała, a ojciec i Maggie byli na spacerze z panem Krzysztofem, mężem pani Kasi. - Pomóżcie mi! - wrzeszczałam jak głupia. Nie liczyłam, że ktoś mi pomoże. Ale zawsze warto próbować.
Pani Kasia nie zważała na moje skomlenie. Rodzeństwo spało. Pani Kasia przyniosła mnie do kuchni. Stali tam ludzie. Było ich trzech. Dziewczynka i jej rodzice. Uśmiechali się.
-Dzień dobry. A cóż to za piękny pies? - Zapytała kobieta w czapce.
-To Ice - powiedziała pani Kasia - właściwie to Ice'ed'souls ale w skrócie Ice. Jest chyba najinteligentniejsza ze wszystkich. - Uśmiechnęła się.
Ja byłam zmieszana. Co to za ludzie? Czy oni chcą mnie zabrać?

_______________________________
No, część druga pojawiła się wcześniej niż myślałam :P
Podoba się Wam? :)

Nadzieja umiera ostatnia. 1

Część 1.

 Otworzyłam oczy i ziewnęłam. Zdziwiłam się. Leżałam na grzbiecie mojej mamy! Byłam głodna, a moje rodzeństwo i mama jeszcze spali. Tata nie, i właśnie rozmawiał z Maggie. Nie miałam zamiaru leżeć w koszyku więc wyszłam z niego. Zapomniałam, że podłoga jest wyłożona kafelkami i się poślizgnęłam. Mój tata i Magma wybuchnęli śmiechem.
-Co ty wyprawiasz? - powiedziała Magma - Zapewne jesteś głodna, jak zawsze.
-Co? Ja? - Najwyraźniej się jeszcze nie obudziłam - Aaa, rozumiem. Jestem głodna, a mama się zezłości jak ją obudzę.
-Nie martw się. - znów roześmiała się
-Ale ja chcę jeść!
-Tata obudzi mamę. - odparła - Ja już o to zadbam!
Chwilę później mama się obudziła, gdyż tata jakoś ją obudził. Po śniadaniu mogliśmy już się swobodnie bawić. Pani Kasia postanowiła więc wypuścić nas na dwór. Magma pobiegła za nami. Black chciał rozkopywać rabatki i Maggie musiała go powstrzymywać. Chwilę później do ogrodu weszła pani Kasia.
-Jeszcze tylko tydzień! - Maggie się zmartwiła. Co się działo? - Za tydzień będziecie mieli nowych właścicieli!
Magmie się to nie podobało. Więc co jest? Postanowiłam zapytać mojej starszej siostry.
-Maggie, mam sprawę.
-Co się dzieje?
-O czym mówiła pani Kasia?

__________________

I jak się Wam podoba pierwsza część?
Komentarze = Motywacja!

Następna część powinna pojawić się jutro lub pojutrze ;)