Część 13. (Nie, nie będzie ona pechowa c;)
-Co tak stoisz?! - pisnęłam i dalej się wyrywałam.
-Eee.. - Sophie popatrzała na mnie swoimi ciemnymi, końskimi oczami - I-i-ice..
-Co?! - sylwetka konia zdawała się oddalać, mimo, że szliśmy wzdłuż drewnianego płotu od pastwiska.
Nagle koń się jakby ocknął. Pocwałowała do mężczyzny, który mnie niósł.
-Nic się nie bój! To Mateusz, ma 16 lat. Jestem jego, wiesz.. On na mnie jeździ. Nie zrobi Ci krzywdy.
W tym samym momencie skończył się płot więc pastwisko również. Już nie piszczałam. Odprowadziłam Sophie smutnymi oczami. Nagle moją uwagę zwróciły piski, szczeki, miałki, rżenia, stukot kopyt i inne niezidentyfikowane dźwięki. Przy tym głos kobiety.
-Łydka, łydka, łydka! Nie pozwalaj mu zwalniać! Przyłóż łydkę do boku i ściśnij! Mocniej! Tak, dobrze!
Nie byłam pewna co oznaczają te krzyki. Rozejrzałam się wokoło siebie i zobaczyłam wiele koni, tak wiele, wszystkie w stajniach i na łąkach. Patrzyłam ze szeroko otwartymi oczami. Zobaczyłam też wielką ujeżdżalnię na dworze, gdzie jeździł jeden chłopak na kucyku, sam, galopował. Zauważyłam też ogromną halę. Chłopak wniósł mnie do środka. Zobaczyłam pędzące dookoła konie i rozstawione przeszkody. Konie i ludzie na nich skakali przez wysokie drągi. Na środku stała kobieta. Wszyscy siedzieli na koniach, oprócz niej. Myślałam, gdzie wyparował jej wierzchowiec.
-Mamo, znalazłem psa! - odezwał się wreszcie chłopak.
-Co? A, dobra. Dziewczyny, przejdźcie do kłusa, i nie skaczcie. Pokaż. - podeszła i obejrzała mnie dokładnie - Rodowodowy border collie. Skąd ją masz? Może mieć coś około roku. Nie ma obroży..
-Znalazłem ją na przednim pastwisku, koło Sophie.
-Daj jej jeść, jakieś miski są w stajni.
-Którą karmę?
-Tą od Bursztyna. A teraz daj mi prowadzić lekcję. - kobieta odwróciła się na pięcie i klasnęła w dłonie - Dobrze, moje amazonki, teraz przejdźcie do galopu, ja Wam ustawię slalom.
Mateusz poszedł ze mną do tej stajni. widziałam tam kilka misek z wodą i z jedzeniem. Warował tam też jeden kundelek.
-Rubin, to nasz nowy pies. Daj jej w spokoju jeść. - postawił mnie na ziemi i nasypał mokrej karmy z puszki do miski z napisem "SPRYCIARZ" - Jak ją nazwiemy? - zastanawiał się głośno chłopak.
-Ej, co tam masz? - dziewczynka w wieku około 7 lat podeszła do mnie - O, pies?
-Znalazłem ją.
-Jak ją nazwiesz braciszku?
-Zastanawiam się.
-Może Różyczka?
-Co? Chyba spadłaś z konia na głowę bez kasku. Może Rebel?
-Co to znaczy?
-Buntownik.
-Nie!!!
-No to jak?
-Rurka.
-Hm.. Dobra.
... I tak właśnie stałam się Rurką.
-----------------------
Ahaha, napisałam, NAPISAŁAM!!!
Nareszcie! Podoba się po tak "długiej" przerwie? :))
Końcówka wakacji.. Jak nastroje przed szkołą? ;P
Świetnie, dialogi takie profesjonalne :) Sorki za braki w komentarzach, ale byłam na małych wakacjach.
OdpowiedzUsuńNie czuję stresu, jest ok. A jak u Ciebie?
Kiedy kolejna część? Postaraj się uwinąć w miarę szybko, bo ludzicha odejdą...
UsuńŚwietnie :)
OdpowiedzUsuńRurka XD
Extra ta część.Nie mogę się doczekać następnej :D
OdpowiedzUsuńKiedy nowy rozdzial? Nie mogę się go doczekać i dlatego pytam..
OdpowiedzUsuń