niedziela, 3 sierpnia 2014

Nadzieja umiera ostatania. 12

Część 12.

-Płomień! Płomyk! Co Ci jest?! Wstawaj! - krzyczałam ze łzami w oczach - Dalej przyjacielu! Wrócimy do schroniska! Oni Ci tam pomogą! Płomień! - teraz zdałam sobie sprawę, że mój przyjaciel nie żył - Dlaczego?! Płomyk, dlaczego byłam taka głupia i chciałam uciec?! Proszę, wstań! - oczywiście nie wstał.
Położyłam się koło jamnika i zaczęłam wyć. Długo i przeciągle. Aż zabrakło mi oddechu.
-Kochany przyjacielu.. Wybacz mi. Muszę uciekać. Proszę, wybacz mi to.. - pobiegłam ślepo przed siebie.
Wybiegłam z lasu. Nie wiedziałam co robić. Nic mi nie przychodziło do głowy. Aż nagle pomyślałam, że pójdę do koni! Przecież jest jeszcze szansa.. Przypomniałam sobie którędy koty mnie przyprowadziły. Przebiegłam przez park. Nie byłam pewna w którą teraz stronę, więc biegłam prosto. Wokół mnie rosły przepiękne kwiaty, drzewa się piętrzyły i kwitniały - było widać, że lato nadchodzi. Biegłam i biegłam. Wreszcie zobaczyłam teren szkółki jeździeckiej i Sophie na dworze!
-O, Ice, co ty tu robisz? - zapytała zdziwiona klacz, kiedy ostatnimi siłami dotarłam do płotu.
-Przybiegłam, bo byłam w schronisku, uciekłam, ale mój przyjaciel zmarł.
-Och, tak mi przykro. Tato! Ice przyszła! - popatrzałam i w oddali rzeczywiście zauważyłam Shadow'a.
-Ice?! Przecież koty miały cię zaprowadzić do schroniska! - nie mogłam uwierzyć. Shadow o tym wiedział!
-Co?! To pan o tym wiedział?!
-No.. Znaczy..
-Jak mogliście mi nie powiedzieć?!
-Koty zawsze zaprowadzają psy do schroniska. Kalafior i Pasztet! Cześć! - odwróciłam się, i zobaczyłam kocury z innym psem.
-Ej, ty Kalafior, to nie jest Ice? - szepnął do białego kota.
-No, rzeczywiście. - popatrzał ze zdziwieniem na mnie - Ej, a ona nie miała być w schronisku?
Tyle ich słyszałam. Podniósł mnie jakiś człowiek.
-O nie, znowu? - popatrzałam z lamentem na Sophie - Pomóż mi!

__________
Mam regularność.
Dni robocze = 2 posty dziennie
Sobota = 1 post
Niedziela = 1 post lub brak
To tylko na wakacje :P

4 komentarze: